Pn-Pt 8:00-20:00 | Sb 9:00-15:00

Wróć do poprzedniej strony

Autor: IMCKlinika

Strach przed rakiem, jak żyć z tą chorobą?

Dr Preeti Agrawal odpowiada na pytania jak radzić sobie z negatywnymi emocjami w walce z rakiem, którą drogę obrać gdy każdy lekarz mówi coś innego?

 

Jak żyć ze świadomością posiadania nowotworu oraz z obawą przed nim.

Strach przed rakiem, jak żyć z tą chorobą?

Jakie to ma znaczenie, że mówi się o walce z rakiem, o paraliżującym strachu przed nim, zabijaniu raka chemioterapią itd.?

 

To jest tak powszechne, że nie zwraca się uwagi na długofalowe konsekwencje takiego myślenia. Media, lekarze, rodziny i pacjenci mówią, że walczymy z rakiem – usuwamy raka operacyjnie, niszczymy raka za pomocą chemio- i radioterapii… A jednak rak jest częścią naszego ciała, to jest moja tkanka. Gdy stosujemy chemię, to nie jest tak, że wybierze ona tylko chore miejsca, ale działa na całe ciało. Niszczenie nie wybiera: gdy atakujemy jakieś miejsce, cały obszar odczuwa jego skutki, bezpośrednio lub pośrednio.

 

 

Jeśli walczę, to wyzwalam w sobie agresję, złość, aby pokonać wroga…

 

Do skutecznej walki potrzebna jest energia złości i chęć działania dla zniszczenia. Tyle tylko, że myślenie „pójdę na chemioterapię, zniszczę raka i już będę zdrowa” jest mylne. Te metody nie usuwają chwastów z korzeniami i mogą one odrastać, szczególnie w takim środowisku, które było niszczone.

 

 

To jakie sformułowanie byłoby wspierające nas w procesie leczenia? Żyć z rakiem?

 

Tak, to lepsze wyrażenie pod warunkiem, że nie jesteśmy bierni i aktywnie pielęgnujemy zdrowie. Żyjemy z rakiem dbając o to, że mamy w sobie część chorą, chwasty, które trzeba wyrwać i część zdrową, która pragnie żyć. Zdrowie w nas codziennie wstaje, cieszy się życiem, realizuje swoje pasje i pragnienia…

 

Nastawienie, że ja chcę żyć z rakiem, uruchamia zupełnie inne siły. Zaczyna się pielęgnować zdrowie aktywnie (zdrowe posiłki, praca z ciałem, świadomość emocji itp.) bo żeby żyć, musimy włożyć w to energię: nie tylko taką, która niszczy, ale też tą, która odbudowuje.

 

 

To jak w to wpleść chemioterapię, która niszczy?

 

Ona niszczy komórki rakowe, ale gdy do tego dojdzie strach o to, co będzie ze mną w trakcie i po chemii, to wzmacnia się efekt rażenia. A jeżeli pacjent przyjmuje chemię z wyobrażeniem, że każda kropla z tej kroplówki niszczy komórki rakowe, wtedy ta siła sprawcza jest zupełnie inna. Integruje się to, co się dzieje z ciałem z tym, co pacjent myśli i czuje.

 

Kiedy coś przyjmuję i jednocześnie się lękam, to zaczyna się pojawiać wysoki poziom kortyzolu, który hamuje funkcje fizjologiczne i chemia gorzej się przyswaja. Samym tylko podejściem utrudniamy ciału funkcjonowanie. W spokoju i poddaniu, gdy przyjmujemy jakąkolwiek terapię z zaufaniem, powodujemy, że wydzielają się zupełnie inne neurotransmitery i dzięki temu wspieramy własny proces leczenia. Żyć z rakiem czy walczyć z rakiem – to nasz wybór.

 

 

Jaka jest odpowiedzialność lekarza za słowo?

 

To, w jaki sposób zostanie przekazana informacja o stanie pacjenta, dobór słów i emocje z tym związane, ma ogromne znaczenie. Tym większe, że dla pacjenta, który poszukuje pomocy z zewnątrz, są to słowa autorytetu. Jest bardzo dużo prac naukowych, które pokazują, że w momencie, gdy jest dużo lęku, słowa, które wypowiemy, ważą znacznie więcej niż normalnie.

 

Przez 28 lat praktyki miałam wiele takich przypadków, w których słowa mogą kiełkować przez lata. Na przykład jedna z pacjentek, jako młoda kobieta poszła na USG i lekarz powiedział jej, że ma za małą macicę, by mogła w ogóle zajść w ciążę. Teraz jako 50-letnia kobieta przyszła na badania, opowiada swoją historię i nie mówię, że słowa lekarza były jedyną przyczyną nieposiadania potomstwa, ale ona wcale nie miała poważnego problemu ginekologicznego.

 

Z jednej strony istotne znaczenie mają pierwsze słowa specjalisty, a z drugiej oczywiście to, co dana osoba z tymi słowami zrobi. W przypadku tej pani możliwe, że ta informacja spotkała się z jej jakimś wewnętrznym przekonaniem dotyczącym dzieci i dlatego tak trwale wrosła. Nasze przekonania, uległość, wiara w autorytety, brak własnych poszukiwań, wzmacniają przekaz lekarza.

 

 

Jak odpowiedzieć na pytanie pacjenta i/lub jego bliskich, czy jest nadzieja na wyzdrowienie? Czy jest taki moment, w którym już jej nie ma?

 

Nadzieję można rozumieć bardzo szeroko. Gdy pacjent dostaje rozpoznanie choroby i nie wdrożył jeszcze żadnego leczenia, to nie można mu odebrać nadziei. Inaczej jest w przypadku, gdy na przykład pacjent przeszedł już wielokrotnie chemio- i radioterapię, organizm jest bardzo wycieńczony i ma ciągle przetaczaną krew. Co mam odpowiedzieć rodzinie na pytanie o to, czy przyjmiemy pacjenta w takim stanie na terapię? Jeśli pacjent będzie w miarę stabilny, to możemy pomóc, choć wiemy, że rokowania są małe.

 

 

Nie powiedziała pani, że nie ma nadziei, tylko rokowania są bardzo małe, a to robi dużą różnicę.

 

Wiemy, że jeżeli przekroczy się pewien próg, nie da się wrócić, ale też nie można określić czasu, który pozostał. W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest porzucenie poszukiwań zewnętrznej pomocy i skupienie się na pełnym przeżywaniu każdego dnia czy niekiedy nawet każdej pojedynczej godziny. Zapewniając komfort życia oraz ulżenie w bólu i symptomach chorobowych, obie strony muszą się przygotowywać do śmierci.

 

To czas na bycie razem, uporządkowanie spraw rodzinnych, może po prostu wspólne oglądanie fotografii, sprawianie sobie małych lub większych przyjemności, w zależności od tego w jakim stanie jest pacjent. Do ostatniego momentu jesteśmy skoncentrowani na życiu i często paradoksalnie ten czas jest okresem najbardziej pełnego i radosnego życia.

 

Przypominają mi się wcale nie tak rzadkie sytuacje, gdy śmierć dotyka nie tych, którzy myśleli, że ich dotyczy. Przykładowo nasz pacjent, który leczył się na raka jelita, nagle odwołał terapie, bo jego młodszy brat zmarł sam w domu na zawał serca lub pacjentka z rakiem, której nagle zmarł jej zdrowy mąż. Życie jest takie kruche i nigdy nie wiadomo komu jaki czas jest pisany. Może ten moment choroby będzie momentem zwrotnym, od którego zaczniemy cieszyć się czasem, który nam jeszcze pozostał.

Dane kontaktowe

IMC Centrum Zdrowia
ul. Strzelińska 41
55-010 Żerniki Wrocławskie

Godziny pracy

Pn-Pt 8:00-20:00 | Sb 9:00-15:00
Umów się!

Masz pytanie?
Skorzystaj z szybkiej formy kontaktu!

    Twoje imię*
    Twój e-mail*
    Twój nr. tel
    Twoja wiadomość*

    Dane kontaktowe

    IMC Centrum Zdrowia
    ul. Strzelińska 41
    55-010 Żerniki Wrocławskie

    Godziny pracy

    Pn-Pt 8:00-20:00 | Sb 9:00-17:00