Pn-Pt 8:00-20:00 | Sb 9:00-15:00

Wróć do poprzedniej strony

Autor: IMCKlinika

Prawda o boreliozie

„Szukamy winowajcy na zewnątrz i niszczymy siebie od wewnątrz” mówi dr Preeti Agrawal o boreliozie w rozmowie z Anetą Magdą

Prawda o boreliozie

Pani Doktor, nakręceni przez panikę medialną, tuż po ugryzieniu przez kleszcza biegniemy po antybiotyki. Czy słusznie?

 

Faktycznie panuje ogromny strach, a główny nurt to antybiotykoterapia. Zgodnie z obowiązującym programem, w wielu przypadkach, podaje się antybiotyki profilaktycznie tuż po ukąszeniu, by potencjalna choroba nie miała szans się rozwinąć. Gdy jednak zachorujemy terapię antybiotykami stosujemy dłużej, leczniczo.

 

 

Słyszałam, że są pacjenci, którzy mają boreliozę stwierdzoną przez biorezonans i nawet biorą antybiotyki na tej podstawie…

 

To nieuzasadnione podejście. Namawiam do wizyty u lekarza, a nie leczenia wyłącznie na podstawie badań. Niezbędne jest badanie fizykalne, wywiad i badanie krwi, które potwierdzi lub wykluczy tę diagnozę.

 

 

Czy rzeczywiście antybiotykoterapia to jedyny sposób, w jaki leczy się boreliozę?

 

Boreliozę leczy się również ziołami zgodnie z protokołem Buhnera, który opiera się na oczyszczaniu i poprawie odporności. Zdarza się jednak, jak w przypadku jednej z moich pacjentek, że niektóre osoby źle tolerują te zioła. 

 

Antybiotyk w dodatku, podobnie jak przy chemioterapii, nie jest obojętny dla narządów i nie gwarantuje, że borelioza nie wróci?

 

Trzeba się liczyć z tym, że po długim leczeniu antybiotykami, odczujemy negatywne skutki w wątrobie, żołądku, nerkach…  Jedna z pacjentek leczyła się na boreliozę, gdy miała 45 lat. Leczenie antybiotykami trwało 3 lata, a ona bardzo w to wierzyła. I teraz, gdy ma 60 lat, cały czas leczy skutki uboczne długofalowej antybiotykoterapii. Drugi z pacjentów, człowiek sukcesu, przyszedł po półtorarocznym leczeniu antybiotykami, restrykcyjną dietą i suplementami.

 

Okazało się, że nadal ma ogromne problemy z żołądkiem. Z pomocą naturalnych terapii doprowadziliśmy do dobrego stanu, poczuł się dobrze i wrócił do starego trybu życia. Wyniki i samopoczucie ponownie się pogarszają. Pogorszenie stanu ów pacjent zrzuca na karb boreliozy, gdy tymczasem żyje w szybkim tempie: pracuje po 12 h, dużo podróżuje po świecie, spotyka się z klientami przy obfitych kolacjach zakrapianych alkoholem… To nie są czynniki, które sprzyjają zdrowemu układowi immunologicznemu.

 

Gdy nie pielęgnujemy zdrowia na co dzień, choroby związane z odpornością jak borelioza, wracają.

 

 

Borelioza to problem z odpornością?

 

Społecznie postrzegamy boreliozę jako zewnętrzne zagrożenie. A kleszcz co prawda jest impulsem z zewnątrz, ale rozwój choroby zależy także od działania naszego układu odpornościowego.

 

Ludzie od zawsze chodzili do lasu, od zawsze też mieszkają tam kleszcze. To nie jest nowe zjawisko, choć od niedawna jawi się niemal jak potwór. Gdyby tak było, że każdy kto jest ugryziony przez kleszcza, choruje na boreliozę, to co byłoby z leśnikami? Rozmawiałam ze znajomym leśnikiem i mówił, że oczywiście wszyscy pracownicy są narażeni, ale choruje ok. 10 % z nich. Po latach doświadczeń, wywiadów z osobami zarażonymi boreliozą i badań wiem, że często chorują osoby z osłabioną odpornością.

 

U osób, które mają boreliozę, często występuje również infekcja towarzysząca np. grzybicza. Zapomnieliśmy, że w środowisku zniszczonym antybiotykami łatwo rozmnażają się różne niepożądane mikroby. Szukamy winowajcy na zewnątrz i niszczymy siebie od wewnątrz. A tymczasem potencjalnie szkodliwych organizmów na zewnątrz są miliony, a to nasz system odpornościowy decyduje, czy będą one nam zagrażały, czy nie.

 

Więc gdy zgłaszają się do Pani pacjenci tuż po ukąszeniu, jak Pani dba o ich odporność?

 

Jeżeli z wywiadu wynika, że osoba rzadko choruje, nie ma czynników ryzyka i posiada silny system odpornościowy, polecam leczenie naturalne, m.in. preparaty ziołowe, probiotyki, witaminy oraz zmiany w diecie jeśli są konieczne. Miejscowo, jeśli pojawia się zmiana na skórze, polecam krem lub oliwę z ozonem. Po 4-6 tygodniach można zrobić badania kontrolne. Od 20 lat polecam taki schemat leczenia i nie było reklamacji.

 

To jest wsparcie dla osób z silną odpornością. Dla chorych, jak wspomniana koleżanka, rozszerza Pani protokół leczniczy o silniejsze rozwiązania…

 

Tak. Ta grupa osób potrzebuje długofalowego programu budującego i utrzymującego odporność.

 

 

A co z pacjentami, którzy latami leczą się antybiotykami i objawy boreliozy co jakiś czas powracają?

 

Problem niestety powraca i będzie powracał, jeśli nie rozwiążemy głównego problemu z układem odpornościowym. Z takimi pacjentami przeprowadzam pogłębiony integracyjny wywiad, by dogłębnie poznać pacjenta, jego zwyczaje, gdyż u każdego człowieka przyczyna osłabienia jest inna. Podam przykład z wczoraj. Przyszedł do mnie stomatolog, którego ugryzł kleszcz. Po 3 tygodniach pojawił się odczyn i pacjent bardzo się wystraszył. 

 

Dużo czytał w Internecie o boreliozie i poddał się antybiotykoterapii. Po pierwszej trzytygodniowej serii znów zaczął się źle czuć, więc dostał kolejne antybiotyki, po których wcale nie było lepiej. Zaczęliśmy u niego leczenie z wykorzystaniem metod naturalnych. Po dogłębnym wywiadzie okazało się, że silny spadek odporności związany jest z wieloletnią bezsennością. Przez ostatni rok niemal nie spał, więc brał leki na sen, ale wstawał bez sił.

 

Szukał pomocy u dietetyka, robił akupunkturę, ale w tym czasie ugryzł go kleszcz, więc brał antybiotyki, zioła Buhnera, witaminy i probiotyki. Ale co z tego? Jeżeli problem z bezsennością nie zostanie rozwiązany, odporność odbudujemy tylko na chwilę i borelioza będzie wracać w takim środowisku. Jeśli ktoś nie śpi, źle się odżywia, nie dba o regularne posiłki i pracuje po 12 h dziennie, to trudno się dziwić, że organizm nie radzi sobie z bakteriami. Czasem w takich wypadkach warto podać antybiotyk na krótko i uzupełnić wzmożoną immunoterapią.

 

Chciałabym mocno to podkreślić, że nie można leczyć kogoś na coś, nie bardzo wiedząc kogo leczymy i po co. Bardzo istotne jest poznanie człowieka, który przychodzi po pomoc.

 

 

Jeśli to jest takie proste i skuteczne rozwiązanie, dlaczego nie jest powszechne?

 

Medycyna zachodnia często opiera się na paradygmacie, w którym jesteśmy ofiarami bakterii, wirusów, pasożytów, toksyn itp., które nas niszczą. Szukamy winowajcy na zewnątrz i niszczymy siebie od wewnątrz. Nie wnikamy w to, że jesteśmy częścią tej przyrody i między nami są ścisłe zależności, np. mamy trzykrotnie więcej bakterii w organizmie niż komórek. To oznacza, że mają jakąś ważną funkcję w naszym organizmie.

 

Całe podejście integracyjne pokazuje drugą stronę: że silne środki jak antybiotyki i chemioterapia niszczą nie tylko intruza, ale nas w równym stopniu. Wewnątrz naszego organizmu zachodzi komunikacja, więc gdy wzmacniamy jeden organ, to wzmacniamy całe ciało, a gdy niszczymy jedną część, to niszczymy wszystko. Droga dobrego leczenia jest w nas, spróbujmy spojrzeć na nią z punktu widzenia ochrony i wzmacniania. Takie podejście długofalowo buduje zdrowie.

 

 

Dziękuję za rozmowę.

Dane kontaktowe

IMC Centrum Zdrowia
ul. Strzelińska 41
55-010 Żerniki Wrocławskie

Godziny pracy

Pn-Pt 8:00-20:00 | Sb 9:00-15:00
Umów się!

Masz pytanie?
Skorzystaj z szybkiej formy kontaktu!

    Twoje imię*
    Twój e-mail*
    Twój nr. tel
    Twoja wiadomość*

    Dane kontaktowe

    IMC Centrum Zdrowia
    ul. Strzelińska 41
    55-010 Żerniki Wrocławskie

    Godziny pracy

    Pn-Pt 8:00-20:00 | Sb 9:00-17:00